Recent changes Random page
GAMING
Gaming
 
WoWWiki
Halopedia
FFXIclopedia
Age of Conan
Warhammer Online
Grand Theft Wiki
See more...

Amadis de Trastamara

Z Wiedźmińska Wiki

Amadis de Trastamara - baron z Toussaint. Zapalony myśliwy. Na przyjęciu w Beauclair poznaje Milve, dzięki swojemu zainteresowaniu znajduje z nią wspólny język. Podczas pobytu kompani Geralta w Toussaint, wielokrotnie zaprasza Milve na polowania. Oświadcza się jej, lecz propozycja zostaje odrzucona.

[edytuj] Dane z książek Sapkowskiego

Łuczniczce natomiast towarzyszył starszy, ponury i milczący jak głaz rycerz z twarzą bardzo zeszpeconą śladami po ospie.
Pani jeziora, str. 88

- O barona Amadisa de Trastamara.

- Tego rabogębnego myśliwca?

- O niego samego. Oświadczył się Milvie. Trzy dni temu na polowaniu. On ją od miesiąca zaprasza na polowania...

- Jedno polowanie - Angouleme bezczelnie błysnęła ząbkami - było dwudniowe. Z noclegiem w myśliwskim zameczku, rozumiecie? Głowę dam...

- Zamilknij, dziewczyno. Mów, Regis.

- Formalnie i uroczyście poprosił ją o rękę. Milva odmówiła, zdaje się, że w dość ostrej formie. Baron, choć wyglądał na rozsądnego, przejął się rekuzą jak młodzik, nadąsał się i natychmiast wyjechał z Beauclair. A Milva od tamtej pory chodzi jak struta.
Pani jeziora, str. 113

Rabogęby baron, ożywiony dyskursem o łukach i strzałach, zaczął wręcz nadskakiwać Milvie.

- Proszę, skosztuj waćpanna szyneczki z dziczka. Ech, że tak rzeknę... Są w mych włościach czarne pola, gdzie buchtują całe ich, że tak rzeknę, watahy.

- O.

- Trafiają się tam ładne pojedynki, sztuki trzycetnarowe... Sezon w pełni... Jeśli waćpanna wyrazisz życzenie... Możem, że tak rzeknę, na łów pospołu...

- My tu przecie tak długo nie zabawim - Milva dziwnie prosząco spojrzała na Geralta. Bo ważniejsze, ż przeproszeniem mości pana, mamy dzieła niźli polowaczka.

- Chociaż - dodała szybko, widząc, że baron się chmurzy - wielce chętnie bym z waszą mością na czarnego zwierza poszła.

Baron rozpromienił się natychmiast.

- Jeśli nie na łowy - oświadczył ochoczo - tedy choćby do siebie zapraszam. Do rezydencji. Pokażę mą kolekcję rosochów, poroży, że tak rzeknę, fajek i szabli...

Milva utkwiła wzrok w obrusie. Baron chwycił tacę z kwiczołami, usłużył jej, potem malał puchar wina.

- Wybaczcie - powiedział. - Jam nie dworak. Zabawiać nie umiem. Z dworską gadką nietęgo u mnie.

- Ja - odkaszlnęła Milva - w lesie wychowana jestem. Ciszę cenić sobie umiem.
Pani jeziora, str. 90

Eskel

Oceń ten artykuł: Share this article: