FANDOM


Dane z książek Sapkowskiego Edytuj

Polana pod dębem Bleobherisa, miejsce częstych wieców, postojów podróżnych i spotkań wędrowców, słynęła z tolerancji i otwartości. Opiekujący się wiekowym drzewem druidzi zwali polanę "Miejscem przyjaźni" i chętnie gościli tu każdego.

Krew elfów

– Pokój, pokój! – siwowłosy druid w białej szacie ostrym, władczym głosem zażegnał awanturę. – Nie godzi się, moi panowie! Nie tu, nie pod konarami Bleobherisa, dębu starszego od wszystkich sporów i zwad tego świata! I nie w przytomności poety Jaskra, którego ballady winny uczyć nas miłości, nie kłótni.

Krew elfów

Ha, nawet na żywej korze świętego Bleobherisa, spójrzcie jeno, o, tuż nad głową pana poety, wyrzezany kozikiem ohydny wyraz.

Krew elfów

– Wszyscy jesteśmy dziećmi Matki Ziemi (…) Pamiętajmy o tym, zebrani tu, w Miejscu Przyjaźni. I nie spierajmy się, kto z nas był tu pierwszy, bo pierwsza była wyrzucona przez fale Żołądź, a z Żołędzi wykiełkował Wielki Bleobheris, najstarszy z dębów. Stojąc pod konarami Bleobherisa, wśród jego odwiecznych korzeni, nie zapominajmy o naszych własnych, braterskich korzeniach, o ziemi, z której te korzenie wyrastają.

Krew elfów

Nimue zatrzymała się przed wiszącym najbliżej drzwi obrazem przedstawiającym grupę zebraną pod ogromnym drzewem. Spojrzała na płótno, potem na Condwiramurs, a jej milczące spojrzenie było nadzwyczaj wymowne.
– Jaskier – adeptka, z miejsca połapawszy się w czym rzecz, nie kazała jej czekać – śpiewa ballady pod dębem Bleobherisem.

Pani Jeziora