Cahir
Z Wiedźmińska Wiki
Cahir Mawr Dyffryn aep Ceallach - Vicovarczyk na usługach Nilfgaardu, syn seneszela Ceallacha i Mawr. W cesarstwie nosił tytuł grafa i mimo młodego wieku służył w oddziałach do zadań specjalnych. Miał za zadanie pojmać Ciri - za pierwszym razem podczas oblężenia Cintry, lecz jego misja się zakończyła niepowodzeniem i mimo że popadł w niełaskę cesarza, to dostał drugą szansę. Za drugim razem miał pojmać Ciri podczas przewrotu na Thanedd lecz i tym razem się to nie udało (Wtedy Geralt po raz pierwszy darował mu życie). Popadł wtedy w całkowitą niełaskę i był poszukiwany przez Nilfgaard. Do imperium wysłał go spętanego Isengrim Faoiltiarna, lecz został przypadkowo uwolniony przez wiedźmina, gdy był przekazywany z rąk havekarów w ręce Nilfgaardzkich żołnierzy (wtedy Geralt drugi raz darował mu życie). Ruszył on za wiedźminem, gdyż chciał się do niego przyłączyć w celu poszukiwania Ciri. Ostatecznie się mu udało dołączyć do drużyny Geralta, zaraz po tym jak wiedźmin uciekł z niewoli w cintryjskim obozie. Zabił go Bonhart, podczas uwalniania Ciri z rąk Vilgefortza w cytadeli Stygga.
[edytuj] Dane z książek Sapkowskiego
Jeździec patrzy na nią. Ciri widzi błysk oczu w szparze wielkiego hełmu, ozdobionego skrzydłami drapieżnego ptaka. Widzi odblask pożaru na szerokiej klindze miecza trzymanego w nisko opuszczonej dłoni.
Krew elfów, str.
(...)blady ciemnowłosy młodzieniec (...)o błękitnych oczach
Czas pogardy, str. 186
Może Cię zainteresuje, że cudak w hełmie z piórami, który z Thanedd zniknął równie tajemniczo, jak się pojawił, nazywa się Cahir Mawr Dyffryn i jest synem seneszala Ceallacha. Dziwnego tego osobnika poszukujemy nie tylko my, ale, jak się okazuje, również służby Vattiera de Rideaux i ludzie tego skurwysyna...
- Pani Filippa, hem, hem, nie lubi takich słów. Napisałem: "tej kanalii".
- Niech będzie. Tej kanalii Stefana Skellena.
Chrzest ognia, str. 32
Jeniec milczał. Skrępowany i ułożony w drewnianym pudle wyglądał jeszcze nędzniej i bezbronniej niż na Thanedd, a tam Geralt widział go na kolanach, rannego, dygoczącego ze strachu w kałuży krwi. Wyglądał też znacznie młodziej. Wiedźmin nie dawał mu więcej niż dwadzieścia pięć lat.
Chrzest ognia, str. 61
Nilfgaardczyk, którego Jaskier ostatni raz widział w trumnie, wbił oczy w mokrą grzywę. Poeta ledwie go poznał, odzianego w kolczugę, skórzany kaftan i płaszcz, bez wątpienia zwleczone z któregoś z zabitych przy wozie havekara. Zapamiętał jednak młodą twarz, której od czasu przygody pod bukiem nie zdołał zmienić skąpo sypiący się zarost. (...)
- Jestem Cahir Mawr Dyffryn aep Ceallach.
Chrzest ognia, str. 72
- Przemyśl jego propozycję, Geralt - zadrwił Jaskier. - Koniec końców, to nilfgaardzki szlachcic. Może z jego pomocą łatwiej nam będzie przedostać się do...
- Trzymaj jęzor na wodzy - przerwał mu ostro wiedźmin. - Dalejże, dobądź miecza. Nilfgaardczyku.
- Nie będę się bił. I nie jestem Nilfgaardczykiem. Pochodzę z Vicovaro, a nazywam się...
Chrzest ognia, str. 73
