Fandom

Wiedźmińska Wiki

Codringher

3742strony na
tej wiki
Dodaj nową stronę
Komentarze4 Udostępnij

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Codringher by ichuarraquax-d333bbx.jpg
Codringher
 [wym. kodrindżer] - człowiek o niezdrowej cerze, który razem ze swym przyjacielem Fennem prowadził zakład adwokacki "Codringher i Fenn" w Dorian, a sam kazał się tytułować "adwokatem". Jednak każdy wiedział, że dla każdego, za odpowiednią zapłatą, mógł załatwić bardzo wiele problemów: uzyskać tajne informacje, znaleźć kogoś, pozbyć się kogoś, wyciągnąć z więzienia itp. Geralt był jego zaufanym klientem, Codringher szukał dla niego informacji na temat Ciri i ludzi którzy na nią polowali, miał też znaleźć sposób na jej ochronę. Gdy jednak dostał w ręce dokumenty (swoją drogą fałszywe), świadczące o pokrewieństwie Ciri z Falką, z której krwi według przepowiedni miała narodzić się Niszczycielka Świata, zmienił plany co do dziewczyny. Postanowił zagarnąć dziewczynę dla własnych celów. Nim jednak wysłał po nią ludzi zginął z rąk Schirrú, a ślady śledztwa zatarł pożar.

Dane z książek Sapkowskiego Edytuj

Napis na szyldzie głosił: "Codringher i Fenn, konsultacje prawne". Geralt jednak wiedział aż nadto dobrze, że to, co robili Codringher i Fenn, miało z reguły nad wyraz mało wspólnego z prawem, sami zaś partnerzy mieli mnóstwo powodów, by unikać jakiegokolwiek kontaktu zarówno z prawem, jak i jego przedstawicielami.
Czas pogardy

W drzwiach stawał "adwokat" Codringher, niewysoki, szczupły i szpakowaty, o niezdrowej cerze człowieka rzadko przebywającego na świeżym powietrzu. Codringher prowadził do kantoru, siadał w fotelu, brał na kolana dużego biało-czarnego kocura i głaskał go. Obaj - Codringher i kocur - mierzyli klienta nieładnym, niepokojącym spojrzeniem żółtozielonkawych oczu.
Czas pogardy

- Tym razem ranisz nie moje serce, lecz dumę zawodową. Bo pochlebiam sobie mniemając, że z reguły wszystko rozumiem. U podstaw naszych zawodów leży skurwysyństwo, ale ty jednak ciągle wolisz anachroniczne od nowoczesnego.
Wiedźmin uśmiechnął się.
- Brawo.
Codringher znowu zaniósł się kaszlem, otarł wargi, spojrzał na chustkę, potem podniósł żółtozielone oczy.

Czas pogardy

Naprzeciw, za dębowym biurkiem, rozparł się w wyściełanym fotelu Codringher, każący tytułować się "adwokatem" człowiek, dla którego nie było rzeczy niemożliwych. Jeśli ktoś miał trudności, kłopoty, problemy - szedł do Codringhera. I wówczas ten ktoś szybko dostawał do ręki dowody nieuczciwości i malwersacji wspólnika w interesach. Otrzymywał kredyt bankowy bez zabezpieczeń i gwarancji. Jako jedyny z długiej listy wierzycieli egzekwował należności od firmy, która ogłosiła bankructwo. Otrzymywał spadek, choć bogaty wuj odgrażał się, że nie zapisze ni miedziaka. Wygrywał proces spadkowy, bo najzawziętsi nawet kuzyni wycofywali roszczenia. Jego syn wychodził z lochu, oczyszczony z zarzutów na podstawie niezbitych dowodów, albo z braku takowych, bo jeśli były, to znikały tajemniczo, a świadkowie na wyprzódki odwoływali wcześniejsze zeznania. Nadskakujący córce łowca posagów nagle zwracał afekt ku innej. Kochanek żony lub uwodziciel córki w wyniku nieszczęśliwego wypadku doznawał skomplikowanego złamania trzech kończyn, w tym przynajmniej jednej górnej. A zapamiętały wróg lub inny nader niewygodny osobnik przestawał szkodzić - z reguły ginął po nim wszelki ślad i słuch. Tak, jeśli ktoś miał problemy, jechał do Dorian, biegł chyżo do firmy "Codringher i Fenn" i kołatał do mahoniowych drzwi.
Czas pogardy

– Czy ów Codringher (...) którego kazałeś mi odwiedzić, był twoim przyjacielem? (...)
– Nie. Nie był.
– To dobrze (...). Bo nie ma go już wśród żyjących. Spłonął razem ze swą sadybą, został aby komin i pół frontowej ściany. Całe Dorian huczy od plotek. Jedni gadają, że ów Codringher uprawiał czarnoksięstwo i jady warzył, że z diabłem miał pakt, więc czarci ogień go pochłonął. Drudzy mówią, że wsunął nos i palce do niewłaściwej szpary, jako to miał we zwyczaju czynić. A komuś to nie w smak było, więc go zwyczajnie utrupił i podłożył ogień, by zatrzeć ślady.

Chrzest ognia

– Trzeba ci wiedzieć, odmieńcze (...) że to ja wykończyłem twego druha Codringhera w Dorian. Zrobiłem to z rozkazu mego pana, mistrza Vilgefortza, któremu służę od lat. Ale zrobiłem to z wielką przyjemnością. (...) Stary łajdak Codringher (...) miał czelność wścibić nos w sprawy mistrza Vilgefortza. Wybebeszyłem go nożem.
Wieża Jaskółki


Ciekawostki i inne informacje Edytuj

  • Podczas spotkań z klientami Codringherowi towarzyszył jego kot.
  • Walczył z chorobą, która objawiała się m.in. kaszlem z krwią.

Więcej w Fandom

Losowa wiki