FANDOM


Disambig Zobacz też: Leśny Dziadek.

Dziadek – niezależny staruszek mieszkający w odosobnionej chatce w lesie na bagnach.

Historia Edytuj

O jego przeszłości nic a nic nie wiadomo, lecz w miarę poznawania informacji o nim w rozmowach z nim można się dowiedzieć wielu interesujących rzeczy o nim samym. Przede wszystkim odznaczał się nie tylko wielką umiejętnością, jeśli chodzi o przyswajanie sobie wiedzy i gromadzeniu oraz zapamiętywaniu informacji, co uczyniło z niego nawet niezłego mędrca, to w dodatku miał samorodne talenty bojowe i fizyczne: potrafił odganiać od siebie potwory własną laską, korzystał nieraz ze swojej podręcznej broni - siekiery. Z biegiem czasu starzał się jednak coraz bardziej i jego ciało stawało się coraz mniej sprawne, toteż coraz częściej unikał starć z potworami, ufając swemu instynktowi przetrwania, ale nie zarzucił swoich spacerów po bagnach. Wyprawiał się m. in. po to, żeby pomodlić się przy kapliczce Melitele oraz znaleźć dla siebie jedzenie. Znał bagna jak własną kieszeń. Dawniej interesował się zjawiskami magicznymi, miał nawet książkę "Ain Soph Aur". Wbrew pozorom był bardzo trzeźwo myślącym człowiekiem i gardził ceglarzami za czczenie przez nich ryboludzi vodyanoi, uważając te stworzenia za wyjątkowo niegodne czci.

Czerpał pożywienie w makabryczny sposób - nie wahał się zabijać ceglarzy, druidów i elfów, aby potem z ich zwłok przyrządzić posiłek. Osobiście miewał wyrzuty sumienia z tego powodu, narzucił sobie przez to zasady niejedzenia dzieci, lecz uważał, że ludzkie mięso jest bardziej pożywne i smakuje jak kurczak (jak to stwierdził później w czasie przesłuchania, jakie zafundował mu Geralt). Wiedział nawet, czego odpowiednik może stanowic w przybliżeniu kilogram ludzkiego mięsa. Polował na drwali, druidów, ceglarzy, potrafił nawet zamordowac elfy i krasnoludy, a to już świadczy co nieco o talencie do walki, gdyż w lesie na bagnach przebywali głównie wyszkoleni szermierze i topornicy z tych dwóch ras. Najbardziej uwielbiał mięso elfów ze względu na aromatycznośc i za to, że jest jakby natury nasycone przyprawami, zaś co do krasnoludów przeżył wielki zawód, gdyż po stoczeniu walki z utopcem o przeżarte truchło jednego z nich - uznał, że krasnoludy są łykowate i żylaste. Urządzał jednak swoje wypady w taki sposób, iż nikt nie wiedział praktycznie nic o żadnym kanibalu, więc okazał się zapewne mistrzem w skradaniu się i podstępach. Zbrodnicze nawyki spowodowały jednak, iż został zmuszony do życia w samotności. Tak długo nikt go niepokoił i nie odwiedzał, iż nabrał z czasem bezczelności i zostawiał swoje przysmaki w domu i na zewnątrz, gdzie właściwie każdy mógł je zobaczyc. Pomimo tego zachowywał się w stosunku do innych przyjacielsko i życzliwie, chętnie dzieląc się z innymi swoimi ciekawymi informacjami. W sumie sprawiał wrażenie stereotypu osoby starszej. Był poza tym niesamowicie gadatliwy i dowcipny.

Rola w grze Edytuj

Pojawia się w rozdziale II i (jeśli przeżył) w trzecim. Geralt po raz pierwszy spotyka Dziadka przy przystani na bagnach. Początkowo wzbudził w wiedźminie lekką irytację, gdyż przez cały czas zwracał się do niego per "wnusiu". Gdy ten odgryzł się słowami "Nie jestem twoim wnusiem, dziadku", ten wyjaśnił mu, że faktycznie jest nazywany nie inaczej, jak Dziadek, po czym uspokoił Geralta, że ludzie mówiąc o Geralcie "parszywy odmieniec" przesadzają, gdyż nie zauważył osobiście by był oparszywiały. Wówczas jest możliwe przyjąc od Dziadka zadanie poboczne "Pielgrzymka", polegającym na zaprowadzeniu Dziadka do kapliczki Melitele. Dziadek staje się wówczas nieodłącznym towarzyszem Geralta po całych bagnach. Mimo, że dzierży przy sobie siekierę, nie ma wystarczającej odwagi, by wspomóc Geralta w walce z różnymi potworami, toteż krzyczy cały czas "Starczy". W momencie zbliżania się jakichś potworów zaczyna migać zielona poświata z czaszkami - taka sama, jak po uaktywnieniu się petardy "Król i królowa". On sam jednak wie, jak o siebie zadbać, i raczej trzyma się od potworów z daleka. Towarzystwo Dziadka sprawia, że warto przejść się z nim po całych bagnach, gdyż udziela mnóstwo ciekawych informacji o różnych miejscach: przy gliniankach, wieży na bagnach, jaskini, Trzech Wyspach i kręgu druidów.

W zadaniu "Zbłąkana owieczka" związanego z poszukiwaniami małego i nawiedzonego chłopca z wioski ceglarzy można zapytać Dziadka o chłopca, lecz ten nieco się zezłości, twierdząc, że Geralt mu coś imputuje, i wyrazi się o dzieciach, że ich nie lubi. W zadaniu "Kwiaty dwugrotu" dobrze jest z kolei zadać mu pytanie o kwiatach dwugrotu, gdyż uzyska się wówczas od niego receptę na eliksir Perfumy do dziennika. Nie jest natomiast zbyt wylewny, jeżeli chodzi o wieżę na bagnach - nazywa ją "starą ruderą", lecz uważa, że pragnienie Geralta odnośnie dostania się tam to "ambitny cel" i zachęca do poczytania posiadanej przezeń książki "Ain Soph Aur", po czym ostrzega, że mu w stawach strzyka, więc na pewno idzie burza.

Konfrontacja z ludożercą Edytuj

Jeżeli gracz chce zakończyć zadanie "Pielgrzymka" musi omijać chatkę na bagnach, gdyż po odkryciu, że to Dziadek jest kanibalem sprawa pielgrzymki okazuje się nieważna. W momencie podchodzenia do domu zaniepokojony Dziadek krzyknie "Wnusiu, kapliczka to nie w tę stronę jest. Zawróćmy". Kiedy po rozpoczęciu zadania "Kanibal" Geralt zapyta dziadka o to, kto jest właścicielem domu, Dziadek przyzna się jednak niczego najwyraźniej nieświadomy, że on nim jest. Niezależnie od tego, czy bohater odpowie "Ty chędożony kanibalu!" (reakcja: "Cichaj smarku, ja ci do garnka nie zaglądam!") albo niczego Dziadkowi nie powie, i tak Dziadkowi przejdzie nagle ochota na pójście do kapliczki. Wówczas nabierze on statusu neutralnego i stanie się możliwe zabicie już teraz Dziadka. Wystarczy wyciągnąć miecz i go zaatakować, a ten mimo bronienia się swą siekierą okaże się zbyt słaby dla wiedźmińskiego szermierza i zginie. Wpis do dziennika zadań po zakończeniu zadania "Kanibal" to: jedna bestia mniej. Z ciała Dziadka warto zgarnąć kilka interesujących przedmiotów, jak np. eliksir.

Konfrontacja z Dziadkiem-kanibalem może przebiegać również inaczej: jakiś czas po zakończeniu zadania "Pielgrzymka" Geralt zastanie Dziadka w mocno nietypowej sytuacji - przy ucztowaniu przy stole z ludzką czaszką i mózgiem na talerzu. Zawstydzony i przerażony odkryciem Geralta Dziadek zacznie robić wszystko, żeby odciągnąć Geralta od "emocjonalnej reakcji" (jak to sam określił) i wysłuchania jego racji, na co Geralt odpowiada "Nie wiem, jakie racje może mieć kanibal". Pozostaje przy tym nieco bezczelny, gdy zwraca Białemu Wilkowi uwagę, że blado wygląda, i może by coś zjadł. Wówczas można wypytać go o motywy zjadania ludzkiego mięsa i trochę go pomęczyć słowami "Milcz, skurwielu!", a ten będzie w niepewnych momentach potulnie i posłusznie obiecywał milczenie. Kiedy w końcu graczowi przyjdzie ochota na ostateczne rozwiązanie kwestii kanibala, uprzytomniając mu, iż jako wiedźmin - zawodowy tępicie potworów - powinien odebrać ludożercy życie, ten pocznie gładkimi słówkami nakłaniać go do oszczędzenia go, gdyż rzekomo ma bardziej przydać się żywy, niż martwy, gdyż Geralt może cały czas liczyć na jego pomoc odnośnie poruszania się na bagnach, a gdy Geralt nie dowierza temu twierdząc, że może uciec, kanibal zapewnia go, że jest już za stary na ucieczkę po następnej wpadce.

Geralt uznaje, że Dziadek jest potworem nie zasługującym na prawo do życia, po czym Dziadek wybiega za chałupę. Po wyjściu z domu Geralt zastaje go przed domem w towarzystwie wspomagającej go gromadce echinopsów na czele z archesporem - wszyscy rzucają się wówczas na wiedźmina; niewykluczone, że echinopsy wyrosły z ziemi, gdyż stworzyło je przeklęcie gruntu z powodu zbrodni dokonywanych przez Dziadka; pojedynek z Dziadkiem niczym się wówczas nie różni od tego opisanego powyżej, jednak tam nikt mu nie pomaga w walce.

Geralt zezwala Dziadkowi na dalszy żywot, a ten z wdzięczności uczy go recepty na smarowidło nazwane jadem wisielców.

Ciekawostki Edytuj

  • Odmowę Dziadkowi podjęcia się zadania "Pielgrzymka" Geralt wyrazi słowami "Spieprzaj, dziadu", na które Dziadek swoją drogą zareaguje obojętnie. Ta odzywka jest aluzją do słów zmarłego tragicznie w 2010 prezydenta Polski Lecha Kaczyńskiego, który w 2002 zasłynął użyciem tej frazy do krytykującego w niewybrednych słowach członków Prawa i Sprawiedliwości warszawianina.
  • Po zakończeniu zadania pielgrzymka Dziadek wspomina o innym wiedźminie... i uaktywni się nagle możliwość zapytania "Krąg Żywiołów?", chociaż w ogóle nie wspomnieli oni w tej konwersacji, co może budzić zdziwienie.
  • W dawniejszych wersjach gry "Wiedźmin" istniał błąd związany z tym, iż Dziadek znikał, jeśli po rozpoczęciu zadania "Pielgrzymka" gracz wszedł do jaskini.
  • W materiałach dodatkowych znajdujących się na płycie dołączonej do opakowania gry komputerowej "Wiedźmin" znajdują się m. in. relacja i opinia Grzegorza Pawlaka, który podkładał głos Dziadkowi, ze swojej pracy aktorskiej przy grze "Wiedźmin". Grzegorz Pawlak twierdził w nim, że podkładał w niej głos m.in. czarodziejowi-kanibalowi oraz czarownikowi-kapłanowi (Wielebnemu), chociaż obydwaj nie umieli rzucać żadnych zaklęć.
  • W pliku dialogowym dziadka można przeczytać w dziale "comment" w szablonie wypowiedzi "Odejdź wnusiu pókim dobry" następujący opis: "Dziadek na bagnach, żywotny staruszek, raczej wesoły".

Galeria Edytuj