FANDOM


Dane z książek Sapkowskiego Edytuj

Wyszła z kotytarza. I wpakowała się prosto na człowieka z dzidą. Odskoczyła, gotowa do salt i uników. I wówczas zorientowała się, że to nie człowiek, ale siwa, chuda i zgarbiona kobieta. I że to nie dzida, ale miotła.
– Więziona jest gdzieś tutaj – odchrząknęła Ciri – czarodziejka o czarnych włosach. Gdzie?
Kobieta z miotłą milczała długo, poruszając ustami, jak gdyby coś żuła.
– A mnie skąd to wiedzieć, gołąbeczko? – wymamrotała wreszcie. – Dyć ja tu ino sprzątam.
– Nic, ino sprzątam po nich i sprzątam – powtórzyła, w ogóle nie patrząc na Ciri. – A oni
nic, ino cięgiem brudzą. Pojrzyj sama, gołąbeczko.
Ciri spojrzała. Na posadzce widniała zygzakowato rozmazana smuga krwi. Smuga ciągnęła się kilka kroków i kończyła przy skurczonym pod ścianą trupie. Dalej leżały jeszcze dwa trupy, jeden zwinięty w kłębek, drugi nieprzyzwoicie wręcz rozkrzyżowany. Obok nich leżały kusze.
– Cięgiem brudzą – kobieta wzięła kubeł i szmatę, uklękła, zabrała się do wycierania. – Brud, nic więcej, ino brud, cięgiem brud. A ty sprzątaj i sprzątaj. Czy będzie kiedy koniec temu?
– Nie – powiedziała głucho Ciri. – Nigdy. Taki już jest ten świat.
Kobieta przestała wycierać. Ale głowy nie podniosła.
– Ja sprzątam – powiedziała. – Nic więcej. Ale tobie, gołąbeczko, powiem, że trza ci prosto, a potem zaś na lewo.
– Dziękuję.
Kobieta niżej opuściła głowę i wznowiła wycieranie.

Pani Jeziora