Recent changes Random page
GAMING
Gaming
 
WoWWiki
Halopedia
FFXIclopedia
Age of Conan
Warhammer Online
Grand Theft Wiki
See more...

Vilgefortz

Z Wiedźmińska Wiki

Vilgefortz z Roggeveen - czarodziej, członek Kapituły. Podczas bitwy o Sodden walczył przeciwko Nilfgaardowi - był przywódcą na Wzgórzu. Dzięki swojemu talentowi, po wojnie został przewodniczącym czarodziejskiej Kapituły, posiadał tam, praktycznie pełnię władzy. Był przyjacielem cesarza Emhyra var Emreisa. W czasie zjazdu na Wyspie Thanedd został oskarżony o zdradę i zakuty w kajdany z dwimerytu. Udało mu się jednak uwolnić. Na Thanedd poważnie ranił Geralta - złamał mu rękę, nogę i spowodował wstrząs mózgu. Chciał porwać Ciri, gdyż potrzebna mu była jej krew. Nie udało mu się jednak uprowadzić jej na Thanedd, gdyż uciekła spaczonym teleportem, a wybuch, który nastąpił w wyniku aktywacji portalu pokaleczył mu twarz. Od tego czasu nosił jedno sztuczne, magiczne oko. Zginął z ręki Geralta z Rivii podczas osławionego szturmu na zamek Stygga. Vilgefortz był mistrzem Rience'a i Schirrú.

[edytuj] Dane z książek Sapkowskiego

Zwróć uwagę na mężczyznę, który jej towarzyszy. To Vilgefortz z Roggeveen. Ten rzeczywiście jest młody. Ale nieprawdopodobnie utalentowany.
Określenie „młody", jak wiedział Geralt, obejmowało wśród czarodziejów wiek do stu lat włącznie. Vilgefortz wyglądał na trzydzieści pięć. Był wysoki i dobrze zbudo­wany, nosił krótki wams na rycerską modłę, ale oczywi­ście bez herbu. Był też diablo przystojny.

Czas pogardy, str. 115

Vilgefortz z Roggeveen, czarodziej o imponującej postawie, o szlachet­nych i pięknych rysach, o szczerym i uczciwym głosie. Geralt wiedział, że po tak wyglądających ludziach można się spodziewać wszystkiego.
Czas pogardy, str. 130

- Zbyt się różnimy - Geralt nie dał sobie przerwać. -A drobny fakt, że moją matką była, przypadkowo, czaro­dziejka, tej różnicy zatrzeć nie zdoła. A tak z ciekawości: kim była twoja matka?
- Pojęcia nie mam - powiedział spokojnie Vilgefortz. Wiedźmin zamilkł natychmiast.
- Druidzi z Kovirskiego Kręgu - podjął po chwili cza­rodziej - znaleźli mnie w rynsztoku w Lan Exeter. Przy­garnęli i wychowali. Na druida, ma się rozumieć. Wiesz, kim jest druid? To taki mutant, włóczęga, który chodzi po świecie i kłania się świętym dębom.
Wiedźmin milczał.
- A potem - kontynuował Vilgefortz - w trakcie pew­nych druidycznych rytuałów wylazły na jaw moje zdolno­ści. Zdolności, które ewidentnie i niezaprzeczalnie pozwa­lały określić mój rodowód. Spłodziło mnie, oczywiście przypadkowo, dwoje ludzi, z których przynajmniej jedno było czarodziejem.

Czas pogardy, str. 141

- Druidów miałem serdecznie dość - podjął Vilgefortz. - Porzuciłem więc święte dąbrowy i ruszyłem w świat. Robiłem różne rzeczy. Niektórych wstydzę się do dziś. Wreszcie zostałem najemnym żołnierzem. Moje dalsze losy potoczyły się, jak się domyślasz, stereotypowo. Żołnierz zwycięski, żołnierz pobity, maruder, rabuś, gwałciciel, morderca, wreszcie zbieg uciekający na koniec świata. I tam, na końcu świata, poznałem kobietę. Czarodziejkę.
(...)
Porzuciłem ją, bo wiedziałem, że interesowała się mną tylko dlatego, że moja inteligencja, osobowość i fascynująca tajemniczość zacierały fakt, że nie byłem czarodziejem, a wyłącznie czarodziejów zwykła zaszczycać więcej niż jedną nocą.
(...)
Zostałem czarodziejem. Z nienawiści. I dopiero wówczas zrozumiałem, jaki byłem głupi. Myliłem niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu.

Czas pogardy, str. 142-143

Oceń ten artykuł: Share this article: